„God Mode” Martyna Sowińska, Maja Zadumińska – recenzja

Naukowcy twierdzą, że współczesny człowiek może przeżyć nie więcej niż 115 lat. I chociaż na świecie wciąż przybywa stulatków, to jednak nie wiadomo ile wynosi kres wytrzymałości ludzkiego organizmu. Niektórzy z nas próbują zapobiegać naturalnym procesom starzenia się poprzez utrzymywanie aktywnego trybu życia, zdrowe odżywianie czy stosowanie odpowiednich kosmetyków. Są jednak na tym świecie ludzie, którym nie wystarczy zwykły krem przeciwzmarszczkowy. Oni pragną poznać sekret nieśmiertelności… I o nich właśnie opowiada książka „God Mode”.

Młoda kobieta budzi się o świcie w pokoju hotelowym. Nie pamięta, jak się tu znalazła i kim w ogóle jest. Na stoliku znajduje karteczkę ze wskazówką, aby jak najszybciej stamtąd uciekała. Przeszukując torebkę, odnajduje dowód i jedzie pod wskazany na nim adres. Na miejscu jednak czeka na nią kolejna makabryczna niespodzianka w postaci trupa mężczyzny. W tym samym momencie pojawia się tam również nieznany jej, młody mężczyzna, oferując pomoc w odzyskaniu tożsamości. Nie mając innego wyjścia, kobieta postanawia mu zaufać. Od tej chwili rozpoczyna się niebezpieczna gra, w której stawką jest życie głównej bohaterki.

W toku kolejnych wydarzeń udaje się ustalić, że kobieta ma na imię Mara i należy do tajnego zgrupowania, które zrzesza ludzi zafascynowanych możliwością przedłużenia ludzkiego życia. Śledzą oni nieustannie najnowsze doniesienia ze świata nauki i szukają odpowiedzi na pytanie: „Jak osiągnąć nieśmiertelność?”. Po drugiej stronie barykady stoją natomiast aktywiści i religijni fanatycy, którzy potępiają takie działania, igranie z wolą Boga nazywają herezją i wciąż wywołują zamieszki, chcąc zaszkodzić zwolennikom transhumanizmu.

W międzyczasie poznajemy również Veronicę, która wraz z wujem prowadzi dobrze prosperującą firmę kosmetyczną, sprzedającą drogie kremy odmładzające. Marzeniem kobiety od zawsze było zachowanie jak najdłużej wyglądu nastolatki. Wchodząc coraz dalej w świat Veroniki, okazuje się, że kobieta i jej wuj skrywają jakąś szokująca tajemnicę, a firmowe laboratorium prowadzi niebezpieczne i prawdopodobnie nielegalne badania. Kiedy pewnego dnia wuj kobiety otrzymuje anonimową przesyłkę z fragmentem ludzkiej tkanki, zaczyna się śmiertelnie niebezpieczna walka o to, aby ich tajemnica nie ujrzała światła dziennego.

Tematyka powieści była bardzo obiecująca i fascynująca, przekaz natomiast już niekoniecznie. Wiele razy gubiłam się w postaciach a niektóre wątki nagle gdzieś się urywały, a ja zachodziłam w głowę, o co tam tak naprawdę chodziło. Autorki niezbyt zgrabnie wprowadzają czytelnika w świat genetyki i na pewno nie ułatwia tego natłok obcych zwykłemu człowiekowi pojęć, które pozostały niewyjaśnione. Zbyt dużo informacji w zbyt krótkim czasie.

Postaci zostały skonstruowane w taki sposób, że każdą wyróżnia coś specyficznego, przez co zyskują na autentyczności, jednak ciężko mi było z którąkolwiek się utożsamić czy zapałać do niej większą sympatią. Momentami przeszkadzała mi również narracja, w której autorki w płynny i prawie niezauważalny sposób przechodziły z jednej postaci w drugą, na chwilę dezorientując czytelnika. Najbardziej jednak na niekorzyść powieści przemówiły brak intrygi oraz mnóstwo nieistotnych szczegółów, które tylko spowalniały akcję.

Temat pogoni za wieczną młodością wydał mi się bardzo intrygujący i fascynujący, jednak został on przedstawiony w bardzo okrojony sposób. Przewracając ostatnie strony, czułam lekki niedosyt, tym bardziej, że autorki zdecydowały się na otwarte zakończenie. Książki nie mogę ani polecić, ani odradzić. Może gdyby każda z Pań napisała ją oddzielnie, to wyszło by z tego coś ciekawszego.

Moja ocena: 2,5/5.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res.