„Po drugiej stronie jeziora” Agnieszka Karecka – recenzja

Nie miałam wobec tej książki wysokich oczekiwań. Głównie dlatego, że od samego początku czułam się na nią za stara 🙂 Ale pomyślałam, że ucieczka w krainę fantasy może być miłą odskocznią od kryminałów i thrillerów, po które tak nagminnie sięgam.

Sama fabuła powieści jest bardzo prosta. Młoda dziewczyna, Mia Lang, mieszkająca na co dzień we Wrocławiu, w dniu swoich osiemnastych urodzin przenosi się do tajemniczej krainy zwanej Locus. Na miejscu zaprzyjaźnia się ze swoją rówieśniczką Kleo oraz jej wujem Rango. Dziewczyna już po kilku dniach zostaje wplątana w misję, której celem jest uratowanie całej krainy przed niecnymi planami złej królowej rządzącej w jednym z królestw. Po drodze Mia ma odwiedzić przyjaciela Rango, który ma jej pomóc w powrocie do domu. Jednak w trakcie wędrówki sprawy przybierają nieoczekiwany obrót i młoda kobieta zaczyna mieć wątpliwości, czy powrót do rodziny na pewno jest tym, czego pragnie.

Z przykrością muszę stwierdzić, że Mia to postać, która bardzo mnie irytowała. Nieśmiała, nieporadna, nierozsądna, wciąż wplątująca się w kłopoty z powodu swojej nieostrożności. Bardzo mnie męczyła jej niezaradność  oraz ciągłe narzekania. Dziewczyna bardzo się stara sprawiać wrażenie samodzielnej oraz silnej, jednak wciąż ktoś musi ją wyciągać z tarapatów. Jej głównym obrońcą staje się Zayn, przewodnik grupy. Młody chłopak jest doskonałym dowódcą oraz wojownikiem, jednak jego umiejętności interpersonalne bardzo kuleją. Zayn jest bardzo skryty i zamknięty w sobie, przez większość czasu milczy i jedynie mierzy wzrokiem pozostałych członków ekipy. Trzyma się raczej na uboczu i rzadko wdaje się w konwersacje. I tu pojawia się kolejna irracjonalna dla mnie sytuacja – Mia momentalnie zakochuje się w w Zaynie, mimo tego, że chłopak początkowo totalnie ją ignoruje i dochodzi między nimi jedynie do zdawkowej wymiany zdań. Młodzi rzucają sobie zazwyczaj jedynie ukradkowe spojrzenia lub wzdychają do siebie, kiedy nikt inny nie patrzy. Ich miłość sprawia wrażenie zbyt wyidealizowanej, niektóre momenty opisujące ich rozmowy były po prostu mdłe lub bardzo sztywne, a punktem kulminacyjnym był pocałunek, który miał miejsce dopiero pod koniec książki… Mia, za sprawą Zayna, czuje się rozdarta wewnętrznie i już nie jest pewna, czy chce wrócić do szarej rzeczywistości we własnym świecie, czy pozostać z Zaynem i trwać w bezkresnej miłości aż po koniec swych dni. Przykro mi, ale mnie ta historia miłosna nie przekonała 🙁

Ostatnią rzeczą, która mi się nie podobała, to ciągłe powtórzenia, szczególnie te, dotyczące zachowania Zayna. Autorka wciąż wspomina o jego grzywce opadającej na długie rzęsy, o przeszywającym spojrzeniu oraz napiętych mięśniach. To samo dotyczy Torona, jednego z najstarszych członków załogi, który wciąż się obraża lub wymądrza, a pozostali towarzysze wciąż uśmiechają się pod nosem słysząc jego przechwałki.

To, co w książce zasługuje na pochwałę, to wspaniała wyobraźnia autorki. Pani Agnieszka w bajeczny sposób opisuje krainę Locus. Każde z miast, do którego trafia Mia jest jedyne w swoim rodzaju i cechuje je coś specyficznego np. domy pośród drzew, zaawansowana technologia lub niepowtarzalna przyroda. Opisy sal królewskich lub pomieszczeń balowych zapierają dech w piersiach. Czułam się tak, jakbym się przeniosła do gry RPG typu Neverwinter Nights lub do świata z filmu Avatar. Żałuję natomiast, że mieszkańcy tej krainy zostali opisani jedynie pobieżnie, autorka skupiła się głównie na ich ubiorze. Miło by było poznać ich życie codzienne, zwyczaje oraz tradycje. Być może nastąpi to w kolejnej części, gdyż to dopiero I tom tej historii.

Bohaterowie wykreowani w książce są całkiem sympatyczni, jednak odrobinę przerysowani. Może gdyby nie te ciągłe powtórzenia, to inaczej bym odbierała ich styl bycia i cechy charakteru. Ich specyficzne zachowanie często jest uzasadniane różnymi wydarzeniami z przeszłości, które odbiły swoje piętno na ich życiu prywatnym. Ten motyw również pojawia się według mnie zbyt często i jest trochę stereotypowy.

Podsumowując, gdyby nie te ciągłe powtórzenia oraz naprawdę nudny wątek romantyczny, to książka mogłaby się w moich oczach obronić. A tak, mogę wystawić jedynie ocenę 2/5. Może gdybym była nastolatką, to historia wywarłaby na mnie lepsze wrażenie. Polecam dziewczynom w przedziale wiekowym 14-20 lat.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce, Agnieszce Kareckiej.