polska dziewczyna w pogoni za angielskim snem recenzja

„Polska dziewczyna w pogoni za angielskim snem” Monika Wiśniewska – recenzja

Książka „Polska dziewczyna w pogoni za angielskim snem” przedstawia wspomnienia autorki z jej trzynastoletniego pobytu w Anglii. Jest to historia nie tylko pełna uczuć i emocji oraz wzlotów i upadków, ale przede wszystkim opowieść o pogoni za marzeniami.

W 2004 roku Monika wyleciała do Londynu. Jako wykwalifikowana nauczycielka angielskiego miała ogromne nadzieje na znalezienie tam pracy właśnie na takim stanowisku. Miała przy sobie jedynie walizkę wypchaną ubraniami oraz 100 funtów. Zaryzykowała wszystko. Jej przyjaciółka Ania, która już od kilku lat mieszkała w Anglii, zgodziła się jej pomóc i Monika zamieszkała razem z nią. W tym czasie spotykała się również z poznanym na wakacjach Hakimem. Była taka szczęśliwa! Niestety, ta sielanka bardzo szybko dobiegła końca – przyjaciółka wyrzuciła ją z mieszkania ponieważ Monika wciąż nie posiadała środków aby dokładać się do rachunków a Hakim po prostu przestał się odzywać. Monika była zrozpaczona. Kiedy stała już na lotniku gotowa wrócić do Polski, wtedy zdarzył się cud i zaczepił ją sympatyczny mężczyzna oferując pracę sprzątaczki w restauracji. Jednak kobieta krótko cieszyła się tą posadą. Praca, za którą Monika otrzymywała bardzo marne pieniądze, okazała się bardzo ciężka a na dodatek kierownik zaczął ją napastować. Po raz kolejny młoda kobieta zwątpiła w celowość swojego pobytu w Anglii.

Niedługo potem na nowo udało jej się rozwinąć skrzydła i znalazła nową posadę w biurze. Poznała też nowych ludzi, z którymi zaczęła spędzać czas po pracy. Koleżanka namówiła ją nawet na wieczorowy kurs tańca, który okazał się dla Moniki lekiem na samotność i złe samopoczucie. To właśnie tam kobieta poznała Johna, nieziemsko przystojnego i uroczego mężczyznę. Już po pierwszym spotkaniu Monika była pewna, że to właśnie z nim pragnie spędzić resztę życia, że to TEN JEDYNY. Zakochana po uszy, oddała Johnowi całą siebie. John był wymarzonym partnerem – zabierał ją na romantyczne kolacje, obsypywał prezentami i zabierał w dalekie podróże. A kiedy po pewnym czasie otrzymał dobrze płatną posadę w Holandii, Monika zgodziła się wyjechać tam razem z nim. Para zamieszkała w ogromnej willi, a John zadbał o to, aby Monice niczego nie zabrakło. Kobieta była wniebowzięta! Jednak kiedy John zaczął wyjeżdżać w częste i długie podróże służbowe, Monice coraz bardziej zaczęła doskwierać samotność oraz niepokój. Uczucie to dodatkowo potęgowała sprawa rozwodowa Johna, która wysysała z niego całą energię. Za każdym razem, kiedy Monice udawało się na nowo odzyskać zainteresowanie Johna, pojawiał się kolejny problem. Monika czuła się bezsilna. Na nic zdało się dekorowanie mieszkania pięknymi i drogimi meblami oraz sporadyczne wypady na granicę. Kobieta czuła, że ich uczucie wygasa, ale nie potrafiła nic z tym zrobić. Tak bardzo zatraciła się w  miłości do Johna, że nawet nie zauważyła, kiedy stała się całkowicie zależna od niego. Nie zarabiała własnych pieniędzy, nie posiadała nic na własność, z nikim się nie spotykała. Była tylko ładnym dodatkiem do jego luksusowego życia. Postanowiła jednak na nowo zwalczyć o miłość, bo John był dla niej całym światem. Czy jej się udało? Tego wam nie zdradzę. Przekonajcie się sami.

Czy ta książka mi się podobała? Cóż, nie mogę się zdecydować… Ale jedno wiem na pewno – powieść ma w sobie pewien magnetyzm, który nie pozwolił mi jej odłożyć w połowie czytania. Z rozdziału na rozdział losy Moniki ciekawiły mnie coraz bardziej. Niezwykłe miejsca, które odwiedzała oraz bogate życie, jakie przez długi czas wiodła z Johnem sprawiły, że poczułam nawet ukłucie zazdrości. Jednak z drugiej strony strasznie irytowała mnie jej naiwność oraz łatwowierność. Jej uroda oraz ślepe zaufanie do ludzi okazały się być jej przekleństwem a zbyt szybkie angażowanie się w kolejne związki przysparzało jej tylko rozczarowania. Dała się zmanipulować starszemu od siebie mężczyźnie i zatraciła własną tożsamość. Nie mogłam uwierzyć, że ktoś tak długo może znosić tyle upokorzeń oraz cierpienia.

Na duchowe przebudzenie Moniki czekałam bardzo długo. Będąc na jej miejscu, podjęłabym jakieś radykalne kroki już o wiele wcześniej. Ale chyba nie mi to oceniać, ponieważ wiadomo, że każdy człowiek radzi sobie z problemami w zupełnie inny sposób. Monika, w ciągu tych trzynastu lat, przeżyła wiele rozczarowań, upokorzeń oraz zawodów miłosnych, jednak jej życie wzbogaciło się o szereg doświadczeń, które na nowo ukształtowały jej charakter. Zwiedziła wiele pięknych i fascynujących miejsc, poznała bardzo sympatycznych ludzi, którzy pomogli jej w potrzebie i doświadczyła ekskluzywnego życia. Ale najważniejsze w tej powieści jest to, że autorka odnalazła własne JA, a ja mogłam przejść tę trudną drogę razem z nią. I chociaż historia Moniki nie sprawiła, że zapragnęłam rzucić wszystko i popędzić za własnymi marzeniami, to jednak wzbudziła mój podziw dla autorki za odwagę oraz determinację. Brawo!

Moja ocena: 3/5

P.S. Za swoją powieść Monika Wiśniewska w 2019 roku została nominowana do Brytyjskiej nagrody dla utalentowanych emigrantów, rozdawanej co roku w Pałacu Westminster.