„Rzeźnik z Niebuszewa” Jarosław Molenda – recenzja

Na wstępie może słów kilka o autorze książki, co poniekąd przybliży Wam specyfikę tej lektury. Jarosław Molenda to absolwent filologii klasycznej oraz autor prawie 40 książek. Jego główne zainteresowania to szeroko rozumiana publicystyka popularnonaukowa i historyczna. Za propagowanie historii Polski został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, a od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego otrzymał medal „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. Zamiłowanie Molendy do historii widać w „Rzeźniku z Niebuszewa” niemal na każdej stronie. Ja niestety takiego zamiłowania nigdy nie czułam, dlatego też książkę tę czytałam przez ponad miesiąc…

„Rzeźnik z Niebuszewa” to w zasadzie zapis prywatnych domysłów oraz hipotez snutych przez autora. Molenda już na wstępie podkreśla swój sceptyzm wobec oskarżeń przedstawionych Józefowi Cyppkowi, któremu udowodniono tylko jedną zbrodnię, ale okrzyknięto go pierwszym seryjnym mordercą w powojennej Polsce. Do dnia dzisiejszego krąży mnóstwo legend i mitów na temat tego makabrycznego morderstwa i nigdy nie powstała jedna spójna wersja przebiegu tych wydarzeń. W związku z tym Jarosław Molenda postanowił przekonać się, ile jest prawdy w opowieściach krążących po Szczecinie, a wynik jego prywatnego śledztwa okazał się całkiem zaskakujący.

Autor w bardzo skrupulatny sposób przeanalizował wszystkie dostępne akta sprawy. W książce zamieścił zdjęcia oryginalnych dokumentów z przesłuchań oraz notatek sporządzonych przez ówczesnych milicjantów. Nie szczędził też szczegółów związanych z miejscem zbrodni oraz przebiegiem samego morderstwa. W książce znalazły się nawet zdjęcia ciała Ireny Jarosz, którą Józef Cyppek miał najpierw ogłuszyć młotkiem, następnie poćwiartować jej ciało a głowę denatki wrzucić do pobliskiego stawu. Molenda przytacza również zeznania sąsiadów Józefa, którzy mieszkali w tej samej kamienicy. W większości z nich mieszkańcy ul. Wilsona wypowiadają się na temat Cyppka niezbyt przychylnie i z nieskrywaną niechęcia. Jest to zapewne zasługa jego pochodzenia, gdyż oskarżony był Niemcem, a w powojennym Szczecinie wciąż panowały napięte nastroje.

I w zasadzie to tyle, jeżeli chodzi o samą historię kanibala ze Szczecina. Reszta książki to już tylko historia i polityka. Molenda przedstawia historię dzielnicy Niebuszewo oraz samego Szczecina. Opowiada o jego mieszkańcach, o panującej wówczas władzy oraz licznych konfliktach społecznych. Szczecin po II Wojnie Światowej zamieszkiwali Polacy, Niemcy, Żydzi oraz wiele innych narodowości. W związku z tym, w życiu społecznym panowały bardzo nieprzyjemne nastroje, wciąż dochodziło do konfliktów oraz przestępstw, a sterowana przez ówczesną władzę milicja była bezradna. Jarosław Molenda zastanawia się zatem, czy Józef Cyppek nie stał się kozłem ofiarnym PRLu. Władza ludowa usilnie dążyła do szybkiego wyciszenia sprawy a sam proces trwał zaledwie jeden dzień, aby nie podsycać publicznego niepokoju oraz plotek krążących po Szczecinie.

Józef Cyppek został skazany na karę śmierci i do dnia dzisiejszego nie wiadomo, czy rzeczywiście był seryjnym mordercą, który mielił ciała swoich ofiar i sprzedawał je handlarzom na bigos. Jarosławowi Molendzie niestety również nie udało się znaleźć odpowiedzi na to pytanie, jednak wiele informacji, do których dotarł mogłoby wskazywać na zupełnie inny przebieg wydarzeń.

Podsumowując, cześć książki, którą autor poświęcił Józefowi Cyppkowi jest bardzo ciekawa. Oryginalne dokumenty z akt sprawy oraz ciekawostki na temat ówczesnego ustroju politycznego pochłaniałam z ogromnym zainteresowaniem. Jednak, kiedy autor zaczął brnąć coraz głębiej w zagadnienia historyczne, a sprawa morderstwa schodziła na dalszy plan, książka z rozdziału na rozdział robiła się dla mnie coraz mniej atrakcyjna.

Ogólna ocena: 2/5.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Replika.

Ciekawostka! Na postawie historii Rzeźnika z Niebuszewa powstał film w reżyserii Pawła Lewandowskiego „Miasto nocą”, który będzie miał swoją premierę jeszcze w tym roku.