„Instastories” Kamil Figas – recenzja

Nie umiem czytać poezji 😔 Nie potrafię doszukiwać się w niej głębszego, ukrytego przesłania. I nieważne, czy to wiersz rymowany, czy biały; krótki, czy długi. Dlatego też ciężko mi jednoznacznie ocenić tomik poezji Kamila Figasa. Ale przynajmniej spróbuje Wam coś o nim opowiedzieć.

„Instastories” to zbiór przedziwnych wierszy. Jedne krótkie, składające się z zaledwie kilku słów lub zdań, inne długie, osiągające kilkadziesiąt wersów. Generalnie, są to wiersze o wszystkim i o… niczym. Znajdziemy tu miłość, samotność, zobojętnienie i pogoń za pieniądzem. Przeczytamy o weganach, bezglutenowcach i alkoholikach. Nie zabraknie też takich postaci, jak Karyna, Seba i ich bombelek. A wszystko to przedstawione jest w bardzo różnych tonach – od melancholii, poprzez spokojny, wyważony język, aż do wulgaryzmów. Kamil Figas opisuje w swoich wierszach nasz współczesny świat, który przenieśliśmy do sieci. Niestety, niewiele w nim autentyczności. I tak jak w wierszach Kamila, panuje w nim chaos i ciężko cokolwiek zrozumieć.

Nie będę się doszukiwać ukrytego przesłania, bo jak już wspomniałam, nie potrafię tego robić. Ale jeżeli kiedykolwiek w Wasze ręce wpadnie ten #najgorszytomikwhistoriipoezji to zajrzyjcie do niego ☺

Za możliwość przeczytania tego osobliwego tomiku dziękuję autorowi.